Dziennikarstwo internetowe, praca, ogłoszenia

W czasie studiów szukałam pracy, żeby sobie dorobić do kieszonkowego od rodziców. To miała być moja pierwsza praca i nie miałam specjalnie pojęcia, jak się do tego zabrać.

Wertowałam portale studenckie i czytałam tysiące ogłoszeń i znałam już chyba wszystkie ogłoszenia. I tak, albo miałam złe wykształcenie, albo byłam za młoda, albo za głupia. Ciężko było mi znaleźć coś, gdzie mogłabym wysłać maila. Pociągało mnie coraz bardziej ambitne dziennikarstwo obywatelskie (Opress.pl) internetowe i obywatelskie. Jedno z ogłoszeń przykuło moją uwagę. Nie było tam nic oprócz tekstu: profesjonalne i szybkie zarabianie w Internecie. Obok podany był mail. Wysłałam wiadomość z prośbą o udzielenie informacji. W odpowiedzi napisano do mnie, że chodzi o zdjęcia znanych firm do ich katalogów i prośbę o moje zdjęcia.

Wysłałam dwa. Po tygodniu dostałam zaproszenie na casting. Poleciałam tam, jak na skrzydłach. W końcu to miała być moja pierwsza praca, na którą tak czekałam. Na miejscu zostałam poinformowana, że będzie próbna sesja zdjęciowa. Jak się okazało fotki mają być nago, ponieważ owa firma szyje ciuchy dla sexshopów. Szkoda tylko, że wcześniej mi o tym nie napisano. Praca dzisiaj to coś co trzeba szanować jednak nie można brać pierwszej lepszej i to takiej, która nie odpowiada naszym oczekiwaniom.

Dodaj komentarz